fot. Daria Zarówna-Giza

„Jacek Stramik – literacki komik i komediowy literat, człowiek rozdarty niczym sosna między blichtr świata Wielkich Występów a kameralność codziennej męki na scenie. Swoje szlify zdobywał pod nieprzychylnym okiem swoich mistrzów, planując jednocześnie ich patricidium, najlepiej masowe, z pokotem ciał padających do rowów i maniakalnym śmiechem na tle grzmiących piorunów. Czy się udało, to kwestia do dyskusji, na pewno zmierza niepewnym krokiem ku ołtarzowi z zamiarem niełatwego mariażu kultury wyjątkowo niskiej (stand-upu, zwłaszcza w wykonaniu bliskich jego społecznie wrażliwego sercu karłów) oraz wysokiej (literatury wyniosłej niczym wieże z kości słoniowej, wyjątkowo niepraktyczne i trudne w ogrzewaniu budynki). W ramach prowadzonych przez kilka lat zapisków możecie zapoznać się z tymi próbami, zebranymi pod szyldem bloga „Komik out”. Niechże posłuży nie tylko jako wymaz jego duszy, ale także zatrzymane w bursztynie zapiski z formacyjnych czasów polskiego stand-upu, zaginionych niczym łzy na deszczu lub, jak kto woli, pierdy na wietrze”

– Bartosz Zalewski